To nagłe ciemne zaskoczenie w kabinie może budzić gęsią skórkę, ale w tej konkretnej sytuacji – na kilkanaście minut przed lądowaniem wieczorem lub w nocy – jest to całkowicie normalna, rutynowa procedura bezpieczeństwa, a nie powód do paniki.
Oto dlaczego załoga gasi (lub mocno przyciemnia) światła w samolocie przed lądowaniem:
-
Adaptacja wzroku do ciemności: To najważniejszy powód. Ludzkie oko potrzebuje od kilku do kilkunastu minut, aby w pełni przyzwyczaić się do mroku. Gdyby doszło do jakiejkolwiek awarii podczas lądowania i konieczna byłaby ewakuacja, Twój wzrok będzie już dostosowany do ciemności panującej na zewnątrz. Dzięki temu nie stracisz cennych sekund na „oślepnięcie” po opuszczeniu jasno oświetlonej kabiny.
-
Widoczność oznaczeń ewakuacyjnych: Przy zgaszonym świetle głównym, fluorescencyjne pasy na podłodze oraz podświetlone napisy „EXIT” stają się doskonale widoczne. W razie dymu lub nagłej ewakuacji pasażerowie od razu widzą drogę do wyjścia.
-
Lepsza widoczność przez okno: Jasne światło wewnątrz kabiny działałoby jak odbicie w lustrze – pasażerowie i stewardesy widzieliby w szybach tylko własne odbicia. Przyciemnienie świateł pozwala załodze i pasażerom obserwować, co dzieje się na zewnątrz (np. czy nie pojawia się ogień lub czy orientacja samolotu jest prawidłowa).
-